Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

O dwóch takich co zmienili bejsbol

Tych dwóch facetów zmieniło sposób w jaki zarządza się drużynami bejsbolowymi. Pierwszy z nich jest nieśmiały, chorobliwie otyły, nosi okulary, najwięcej czasu spędza przed monitorem wpatrując się w liczby. Drugi jest pewny siebie, nawet trochę arogancki, przystojny, pełen energii, ale meczów swojej drużyny nie ogląda. Ten dziwny duet stoczył walkę z establishmentem bejsbolowego świata, wprowadzając idee naukowego zarządzania drużyną bejsbolową. Ten dziwny duet to bohaterowie filmu „Moneyball”.
Autorem scenariusza tego filmu jest Sorokin, który już zaliczył bardzo udaną próbę przeniesienia historii z życia wziętej na scenariusz filmowy przy pracy nad „Social Network”. Pewnie teraz pisze scenariusz opisujący życie i twórczość Steva Jobsa.

Scenariusz jest jednym z najsilniejszych atutów tego filmu. Skonstruowany został według wzoru: „im dalej od celu tym większa stawka”. Na początku stawką o, którą walczy bohater jest dobry wynik drużyny, po pięciu przegranych meczach stawka wzrasta do możliwości utraty pracy, a gdy jego drużyna przegrywa dziesiąty mecz z rzędu , stawką jest już możliwość utraty kontaktu z córką.

Drugi główny atutem filmu to aktorstwo i konstrukcja bohaterów. Brat Pitt jest świetny, ale nic dziwnego, jego rola jest bardzo „pittowska”. Bohater, którego gra nazywa się Billy Beane i jest kierownikiem klubu Oklahoma. Jest urokliwy, bystry, pewny siebie i zdeterminowany by zdobyć mistrzostwo mimo, że klub, którym zarządza jest biedny, a każdy wartościowy zawodnik, zaraz po tym jak się wylansuje, zmyka do drużyny, która więcej płaci.

Jego asystentem jest Peter Brand, w którego wciela się Jonah Hill. Gra naprawdę dobrze, jego nieśmiałość i wyjątkowo rzucające się w oczy defekty fizyczne rozczulają człowieka, który go ogląda.
Ale także postacie drugo lub trzeciorzędne zapadają w pamięć. Szef ekipy wyłapywania talentów jest przekonujący, charakterystyczny i nie lubimy go po dosłownie 1,5 minucie oglądania go. Czarnoskóry asystent trenera, swoją ironią i dobrymi tekstami, przykleja się do świadomości widza.
I oczywiście Philip Seymour Hoffman, który udowodnił, że świetnie spisuje się zarówno jako odtwórca roli pisarza, intelektualisty, jak i prostego prowincjonalnego trenera.

Historia tego filmu to zmagania dwóch innowatorów, którzy chcą zmienić sposób w jaki konstruuje się i zarządza drużyną bejsbolową. Ta rewolucyjna zmiana jakiej chcą dokonać polega na tym, że o wyborze zawodników do drużyny przestają decydować ściśle wyszczególnione umiejętności, takie jak szybkość, siła rzutu, itp. Decydujące znaczenia ma mieć ilość zdobywanych punktów przez zawodnika, a materiałem na podstawie, którego dokonywany ma być wybór, to statystyki a nie obserwacje łowców talentów.

I tu dochodzimy do jedynego problemu jaki ja miałem z tym filmem, a jest nim amerykańska arogancja. Twórca filmu nie przyszło do głowy, że ktoś może nie znać i nie lubić bejsbolu. I ktoś taki nie wie, kto ma racje w tym sporze? I ktoś taki, niestety, czuje się zagubiony i musi „na kredyt” opowiedzieć się za bohaterem pozytywnym filmu, tylko ze względu na sympatie do niego. A dość łatwo bohater zyskuje tę sympatię, gdyż jego antagonistami są ludzie, którzy fizycznością i zaciekłą walką o własne posady do złudzenia przypominają członków PZPN-u.

Przesłanie filmu jest dość proste, chodzi o determinacje w walce o swoje ideały i o tym, że nie da się zniszczyć idei, która jest „duchem czasu”. Jej reprezentanci mogą ginąć, sama idea przetrwa.

JoannaSerafin JoannaSerafin

O, fuj, same spojlery!
Też miałam podobne odczucia, tyle że dodatkowo Pitt w dojrzalszej wersji przypomina mi tu Rourke'a z Zapaśnika...;) I chyba przez to, a może też przez bejsbol, którego nie lubię, bardziej mi się podobał Invictus

.

rycerzXmuzy rycerzXmuzy

Ja niestety nie zauważyłem podobieństwa miedzy dojrzałym Pittem a bohaterem filmu zapaśnik. Różni ich nie tylko dobre 20 kilogramów, ale także nastawienie do życia, poziom energii życiowej, optymizm, relację z córką, inteligencja, poczucie humoru, ilość znajomych, seksowność. Jeśli kogoś miałby mi przypominać Pitt to raczej José Mourinho (trener Realu Madryt), ten sam poziom arogancji, ta sama chęć odniesienia sukcesu, podobna charyzma.

.

JoannaSerafin JoannaSerafin

Kajam się za brak precyzji - chodziło mi o samą twarz. Cóż, wychowałam się w czasach kultu boga seksu bratapita, a więc podświadomie widzę go wiecznie młodym. A że do Rourke'a akurat - no mnie go Pitt momentami przypominał i już.

.

rycerzXmuzy rycerzXmuzy

Może opuchlizną na ryjkach byli podobni, bo są takie fragmenty w jednym i drugim filmie, gdzie wyglądają tak, jakby dzień wcześniej wspólnie łoili denaturat. Ale Brat czasem się uśmiecha. a Mike wygląda tak, jakby mu obumarły mięśnie twarzy odpowiedzialne za podnoszenie kącików ust.

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook